sobota, 18 maja 2013

POROS A WZNIOSŁOŚĆ



Z punktu widzenia Krytyki Fantazmatycznej (KF) słowo „poros” tworzy trzy istotne grupy znaczeniowe:

1) „pełnia”, „nadmiar”, „dostatek” 
2) „przejście”, „pasaż”, „droga wyjścia”  
3) „pomysłowość”, „wynalazczość”, „fortel”, „podstęp”

W związku z tym w pisowni słowa „poros” KF wprowadza trzy warianty typograficzne odpowiadające każdej z powyższych grup:

1) Poros („pełnia”, „nadmiar”, „dostatek” )
2) poros („przejście”, „pasaż”, „droga wyjścia”) 
3) poros („pomysłowość”, „wynalazczość”, „fortel”, „podstęp”)

W grupie nr 2 poros dzieli wspólny rdzeń ze słowem aporia oznaczającym nie tylko trudność, lecz także coś, czego nie da się obejść, ominąć, przeniknąć — coś, co wydaje się sytuacją bez wyjścia. Poroi w tym układzie to drogi albo sposoby wyjścia umożliwiające wydostanie się z pułapki aporii (por. S. Kofman, Beyond Aporia?, w: Post-structuralist classic, przeł. D. Macey, London and New York 1988, s. 9).

Pasażowa dynamika porosa przypomina dynamikę wzniosłości, ponieważ determinuje ją pragnienie nieustannego przechodzenia z jednego wymiaru w inny, przebiegania kolejnych przestrzeni, penetrowania coraz to nowych terytoriów. Tak rozumiany poros wyznacza perspektywę permanentnego kroczenia w nieskończoność. Jak wiemy z Krytyki władzy sądzenia, kroczenie to ściśle wiąże się ze wzniosłością.

Poros (pojmowany jako Pełnia) także bywa wzniosły – a to za sprawą właściwego mu porosa, czyli po/pędu prze/kroczenia współgrającego z lotnością przemierzającej nieskończoność w ruchu niepowstrzymanego transcendowania granic.

W tym kontekście powstaje pytanie, czy Poros jest Pełnią totalną i kompletną – taką, poza którą nic innego już nie istnieje? W Uczcie Platona okazuje się, że poza Porosem jest jeszcze Penia (Niedostatek). Poros zapładnia ją, dopełnia, ale robi to nieświadomie, w stanie zamroczenia. Innymi słowy, Poros może nie zdawać sobie sprawy z tego, że poza nim, poza obrębem jego granic, istnieje wygłodniała, nienasycona pustka, którą on musi wypełnić. Nie zmienia to faktu, iż Poros penetruje (u Platona – bezwiednie) tę pustkę. Co za tym idzie, wypełnia ją. Z kolei o owej pustce można powiedzieć, że uzupełnia ona Porosa. Ten ostatni jest bowiem w specyficzny sposób uzupełniony przez Penię (Niedostatek) i tylko dzięki niej może się spełnić, tzn. spłodzić Erosa. Jak się okazuje, Pełnia — aby spełnić swoją powinność — musi wejść w intymną relację z Pustką. Sarah Kofman przypomina w tym kontekście Teajteta, pisząc o tym, że moment, kiedy dusza osiąga pełnię, jest zarazem momentem, w którym dusza okazuje się najbardziej pusta (S. Kofman, op.cit., s. 25). Tak więc, Pełnię dzieli tylko krok od Pustki, czasami zaś Pełnia w gruncie rzeczy jest Pustką, albo, ściślej mówiąc, musi stać się nią, aby zachować siebie, aby spełnić swą najważniejszą misję jaką jest wypełnianie (zapładnianie) i przepełnianie (rodzenie).

W tej strukturze komponent niedostatku lub pustki wydaje się niezbywalny, ponieważ Pełnia całkowicie wypełniająca wszystko i będąca wszystkim, nie mogłaby już niczego wypełnić jeśli wszystko zostałoby wypełnione. Dzięki niedostatkowi zatem stan wypełnienia może zostać dialektycznie zniesiony przez przepełnienie się Pełni (metaforyzowane np. przy pomocy takiej figury, jak narodziny Erosa) — ale tylko wtedy, gdy istnieje jeszcze jakaś pusta, nie wypełniona przestrzeń (w której to, co nowonarodzone mogłoby znaleźć swoje miejsce). Tak czy inaczej, Pełnia potrzebuje Pustki, a Poros potrzebuje Penii (nawet jeśli sobie tego nie uświadamia – tak jak otumaniony bohater Platońskiego mitu). (W eseju Sary Kofman na temat „porosa” pojawia się też figura Akuszera. Jest nim Sokrates ułatwiający duszy narodziny, przejście – poros – w przestrzeń światła [ibid., s. 24]. Jak widać, poros ma nie tylko wzniosły, lecz także — za sprawą swojej sokratejskości — ironiczny wymiar.)

Moment pustki obecnej w królestwie Porosa, jest ważny o tyle, że dzięki niemu Pełnia okazuje się w jakiejś mierze niekompletna, wciąż-niespełniona, a co za tym idzie – dążącą do spełnienia. Poros byłby zatem nie tyle Pełnią, co dążeniem do Pełni.

W tej sytuacji pojawia się możliwość ruchu, czyli szansa dla porosa będącego lotnością pojętą jako ciągłe przechodzeniem z jednego stanu w drugi. Taka możliwość może być także możliwością wzniosłości, o ile granica wyznaczająca moment ostatecznego spełnienia wciąż się oddala, a poros wciąż pragnie ją ścigać i w tym pościgu kroczy w nieskończoność, w którą oddala się spełnienie.

W tym układzie nie tylko lotność odgrywa wzniosłą rolę. Ważna jest także otchłanność. Poros to Pełnia kipiąca, przelewająca się, przekraczająca kolejne miary i kolejne granice. Ten transgresyjny żywioł pędzi w otchłanną dal nieskończoności i dlatego może być określony Porosem wzniosłym. Należy przy tym zaznaczyć, że nie tylko szybuje on w otchłań, lecz sam się nią okazuje – zwłaszcza jako analogon Chaosu, który w greckiej teogonii bywa przepaścią, bezdenną czeluścią. Modalność Porosa-Chaosu-Otchłani koresponduje więc z modalnością wzniosłości metaforyzowanej jako Abgrund. Oczywiście istnieje zasadnicza różnica między przepastnością Chaosu a przepastnością Porosa. Ten pierwszy bywa otchłanią niszczycielską, pożerającą, anihilującą. Ten drugi przeciwnie – jawi się jako bezdenny, tzn. niewyczerpany przestwór twórczych możliwości.


4 komentarze:

Anonimowy pisze...

lol nikt tego nie czyta

Anonimowy pisze...

Skąd ta pewność? Ktoś jednak czyta i prosi o więcej.

Tomasz Kozak pisze...

Bóg zapłać za szczyptę dobrego słowa!

Mam nadzieję, że już na początku lipca wrócę do regularnego publikowania postów (czytaj: wrzucania butelek do oceanu). Przerwa wynikła z paraliżującego nadmiaru obowiązków.

Anonimowy pisze...

Bóg zapłać za wysłuchanie prośby!

Niech nie zrażą Pana negatywne komentarze ani milczący odbiorcy. Zacne butle przyjdzie nam kiedyś łowić!